Nie wiem, co to za specjalna okazja, ale w pewien całkiem zwyczajny piątek przyszedł do nas taki pan jeden i oświadczył, że będzie mi robił zdjęcia. Bo to ja mam mało zdjęć? - myślę sobie. Ale, ok, nic nie mówię, żeby wiochy nie robić. Mama w pośpiechu mnie przebrała z wygodnych dresików, w ciasnawą sukienkę, a tajemniczy pan w rzeczy samej - wyciąga aparat i dawaj mi zdjęcia robi... Trochę zdezorientowana byłam, a oni martwią się, że taka smutna i że mało się uśmiecham. No to przyszedł tata z naręczem miśków różnej maści rodzaju i że będą mnie rozśmieszać. Podobnego obrazka rozpaczliwego komizmu w wykonaniu moich rodziców to ja jeszcze nie widziałam - nie chcąc przeciągać ich udręki wzięłam i się parę razy zaśmiałam, nie? Wiem, że to takie trochę wymuszone było, ale nie każdy rodzi się modelarką. Modelką? Mniejsza o większość.
















ha! malenka ma juz rowno pol roku! za mocna
OdpowiedzUsuń